Zespół Szkół Alternatywnych

Facebook

Telefon

Dyrektor szkoły

Pedagog

Numer konta

Numer konta
60 1020 5112 0000 7002 0054 7224

Wymagania

Wymagania



maturalne 2021

Dni wolne

Dni wolne od zajęć:
14 X
1 XI
11-12 XI
23 XII - 31 XII
6 I
31 I - 13 II
14-18 IV
1-3 V
4-6 V
9-10 V
16-17 VI
23 VI

Projekt Łazik


Projekt Łazik Księżycowy
SZKOŁA w działaniu

Podręczniki

Listy podręczników



obowiązujących w ZSA

Procedury bezp.

Procedury

bezpieczeństwa.

Politechnika

Zajęcia na

Politechnice

MEN-BS

MEN
Bezpieczna



Szkoła

MEN

List Dolnośląskiego



Kuratora Oświaty

Projekt UE

PROJEKT



'Międzypowiatowa
droga po sukces'

Allianz

Ogólne warunki

ubezpieczenia uczniów

Oferta dla szkoły

ubezpieczenia uczniów

Szkoła w działaniu

Materiały pomocnicze

Materiały i przybory pomocnicze

na egzaminach w 2021 roku

Dostosowanie LO

Dostosowanie warunków i form

przeprowadzania egzaminu
maturalnego
w 2021 roku

Instrukcja maturalna

Instrukcja



maturalna 2021

Egzamin maturalny

Zasady egzaminu



maturalnego w 2021 r.

Porady maturalne

Poradniki



maturalne

Zdawalność matury

Wybierz studia

Pajacyk

Ostatnie artykuły

Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło



Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło

Nawigacja

Taize 2012 - czyli sylwestrowo-noworoczne spotkanie z Rzymem

Wszystko zaczęło się dzień po świętach Bożego Narodzenia - 27.12.2012 r. o 6.00 rano na przystanku w Żelaźnie. To stamtąd wyruszyły trzy autokary, w których jechała młodzież z całej Kotliny Kłodzkiej, w tym również uczniowie naszej szkoły. Wszyscy zmierzaliśmy w jednym kierunku- do wiecznego miasta Rzymu na XXV europejskie spotkanie młodych Taize. Za nami były święta i świąteczne "obżarstwo", a przed nami 24 godziny podróży i 1400 km, mnóstwo przygód oraz wrażeń i oczywiście nauki, bo przecież nie bez powodu mówi się, że "podróże kształcą". Tak więc pełni porannego „zapału” do przygody wyruszyliśmy w kierunku Czech, a później przez Austrię do Włoch.

Droga upłynęła nam niezwykle miło dzięki kochanym duszpasterzom, którzy dbali o to, aby nuda nie dała się nam we znaki. Ogólnie rzecz ujmując czas podróży upłynął nam bardzo zabawnie i miło, chociaż pod koniec każdy miał już serdecznie dość siedzenia w autokarze. Kiedy zatrzymaliśmy się na stacji benzynowej niedaleko słynnej Wenecji, księża odprawili mszę św. wśród autokarów, która była dla nas ciekawym doświadczeniem. 28.12. ok. 10.00 po długim wyczekiwaniu na pozwolenie wjazdu do Rzymu jako grupa Taize przemierzaliśmy już drogi wiecznego miasta. „Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu” - przypominało nam się.

Po dotarciu z ciężkimi bagażami do parafii, w których mieliśmy być zakwaterowali (a było to o godzinie 16.00 po bardzo wielu przygodach). Przydzieleni byliśmy bardzo różnie, np. ja z koleżanką i z kolegą wylądowaliśmy w klasztorze u sióstr. Zaraz później otrzymaliśmy mapy. Jedna przestawiała Rzym z uwzględnieniem wszystkich bazylik, w których mieliśmy co wieczór spotykać się na modlitwie oraz zabytków. Druga mapa obejmowała dojście z miejsca naszego zakwaterowania do metra oraz obie linie metra z uwzględnieniem gdzie wysiadać, aby dojść do danego punktu bądź miejsca. Dodatkowo dostaliśmy kartę uprawniającą nas do korzystania z metra. Wyposażeni w cały pakiet do poruszania się po Rzymie pojechaliśmy metrem do bazyliki św. Pawła za murami. Było dosyć tłoczno już w metrze, później w drodze do bazyliki, a w niej było już bardzo, bardzo ogromne skupisko ludzi. Bazylika Św. Pawła za murami spodobała mi się najbardziej ze wszystkich, w których byliśmy (Św. Jana na Lateranie, Św. Maria Maggiore).

 Następny dzień był dla nas pełen niesamowitych wrażeń i przygód. Zaczęło się już od śniadania. Włoskie śniadanie jest zupełnie inne niż nasze, a brytyjskie breakfast przy nim wygląda już zupełnie jak dzień do nocy. We Włoszech na śniadania jada się małego rogalika z kakao lub herbatką. Myślę, że jest to kwestia przyzwyczajenia, natomiast przy zawrotnym tempie w jakim zwiedzaliśmy Rzym to śniadanie było zdecydowanie za małe. No cóż każdy radził sobie później jak mógł. Pierwszego dnia wszyscy uczyli się linii metra. Po pierwszym dniu każdy znał już jedną na pamięć. Zjedliśmy obiad we wspaniale położonym miejscu Circo Massimo i ruszyliśmy dalej. Szłam z grupą trzynastu osób i oglądaliśmy Koloseum oraz zwiedzaliśmy Zatybrze. Na koniec wpadliśmy do pizzerii no i posmakowaliśmy prawdziwej włoskiej pizzy. Następnie ruszyliśmy w kierunku Watykanu, ponieważ wieczorem na placu św. Piotra mieliśmy modlitwę z papieżem Benedyktem XVI. Watykański wieczór był dla nas niesamowitym przeżyciem. Następnego dnia po porannych modlitwach w naszych parafiach ruszyliśmy zwiedzać wzgórze Awentyn. Zobaczyliśmy Bazylikę św. Sabiny, tajemnicę Rzymu(nikomu nie wolno mówić co kto widział!) oraz starożytne drzwi z pierwszym wizerunkiem krzyża. Ze wzgórza oglądaliśmy widok na panoramę Rzymu. Następnie spacerowaliśmy po Rzymie, który na każdym kroku miał dla nas jakieś starożytne budowle (np. Łuk Konstantyna, fontanny, obeliski…). Powróciliśmy na Zatybrze, gdzie każdy z nas miał czas wolny, po czym poszliśmy do spokojnej bazyliki Sanat Maria di Trastevere (rytualny kościół polskich kardynałów). Wieczór spędziliśmy w bazylice Santa Mari Maggiore, gdzie znów w kilku językach były prowadzone modlitwy. Sylwester był dla nas dosyć wyczerpujący, ponieważ pobudkę mieliśmy już o godzinie 5.00 po to, aby zdążyć na godzinę 7.15 do bazyliki św. Piotra na mszę. Św. przy grobie Jana Pawła II. Zaryzykowaliśmy, ponieważ nie było do końca wiadomo czy nas wpuszczą i czy w ogóle zdążymy. Watykan powitał nas ty razem jeszcze otoczony mrokiem i całkiem pusty. Nigdy nie widziałam tego miejsca tak wyludnionego. Zawsze było mnóstwo pielgrzymów, a teraz ciemno i pusto. Mogliśmy obejrzeć w spokoju szopkę i udać się do bazyliki w nadziei, że nie wstaliśmy tak wcześnie na marne. UDAŁO SIĘ!. Staliśmy bardzo blisko grobu naszego rodaka Jana Pawła II i uczestniczyliśmy we mszy odprawianej w języku angielskim. Później zwiedzaliśmy bazylikę. Następnie każdy z nas miał dwie godziny czasu wolnego. My weszliśmy na kopułę bazyliki św. Piotra i przez godzinę podziwialiśmy wspaniałą panoramę Rzymu. Słońce nam dopisało, więc przez cały ten czas chłonęliśmy wspaniałe widoki. Następnie udaliśmy się do dobrze znanego nam Circo Massimo na obiad, a później poszliśmy na schody hiszpańskie oraz do kościoła Świętej Trójcy na Wzgórzu. Później każdy zjadł prawdziwe włoskie lody, próbując przecisnąć się przez tłum i podziwiać zananą fontannę Di Trevi. Wieczorem zgromadziliśmy się we wspaniałej bazylice św. Jana na Lateranie, a następnie udaliśmy się do swoich parafii na noc Sylwestrową. Chociaż wszyscy byli już bardzo zmęczeni to dobrze się bawili. Międzynarodowy Sylwester był udany. Wieczór narodów w szczególności. Każdy kraj prezentował jakiś taniec: Chorwaci, Niemcy, Białorusini, Włosi a nawet goście z Indii. Polacy nie byli by sobą gdyby nie zatańczyli poloneza. Największe wrażenie wywarł na nas taniec rodem z Bollywood prezentowany przez dziewczyny z Indii. Później to Polacy przejęli cała imprezę. Impreza zakończyła się o godzinie 2.00 rano i wszyscy udali się do swoich rodzin.

Ostatniego dnia naszego pobytu w Rzymie, czyli Nowy Rok, kiedy wszyscy zwyczajowo „leczą się” z udanego sylwestra my nie opuszczaliśmy i dalej w pocie czoła wędrowaliśmy poprzez rzymskie ulice, aby zobaczyć jak najwięcej. Atrakcją tego dnia był noworoczny obiad u włoskich rodzin, które bardzo nas ugościły oraz pokazały nam dużo ciepłego serca. Widzieliśmy pomnik Wiktoria Emanuela oraz przechodziliśmy przez bogatą dzielnicę Rzymu. Na koniec dnia powróciliśmy do bazyliki św. Pawła za murami na ostatnie modlitwy Taize i wróciliśmy do domów, aby zająć się pakowaniem.

2.01.2012r wyjechaliśmy wczesnym popołudniem z wiecznego miasta. Myślę, że dla wszystkich uczestników była to wspaniała przygoda, ale także duża lekcja samoorganizacji i "ogarniania" wszystkiego i wszystkich dookoła. Zobaczyliśmy bardzo dużo. Poznaliśmy Włochów- są bardzo roztrzepani i leniwi, ale w gruncie rzeczy to dobrzy i uśmiechnięci ludzie. Mieliśmy dobrych kierowców, którzy bezpiecznie zawieźli nas i przywieźli. Chyba największą rzeczą, która uderzyła mnie po powrocie do Polski była pogoda. Wspaniałe rzymskie słońce świeciło dla nas każdego dnia i było dla nas czymś wspaniałym jak na miesiąc grudzień przystało. Natomiast polska pogoda jest już dla nas znacznie mniej łaskawa. Wspomnienia są najważniejsze bo to one żyją w nas i nas kształtują. Sprawiają, że przygody nadal trwają w naszym sercu.

Wiktoria Łukowicz klasa II A liceum

Komentarze

Brak komentarzy. Może czas dodać swój?

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.

Oceny

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się , żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
Wygenerowano w sekund: 0.01
3,889,012 unikalne wizyty